Image Slider

Tarta truskawkowa z domową galaretką i budyniem

Tarta z truskawkami i galaretką bezglutenowa

Ciasto dla którego być może i Wy zdecydujecie się ocalić trochę świeżych truskawek, zanim znikną tuż po zakupie ;) Klasyka przełomu maja i czerwca, czyli kruchy spód, budyń waniliowy, galaretka i truskawki. Tu jest o tyle fajnie, że zarówno budyniowe nadzienie, jak i owocową galaretkę robimy sami, bez pomocy gotowych saszetek. I nie ma się czym zrażać - okazuje się, że to nie jest wcale trudne, ani specjalnie czasochłonne. Domowy budyń ma idealną, mocno wilgotną, kremową konsystencję, a galaretka zachowuje smak prawdziwych owoców i ich naturalny, nasycony kolor. Od sklepowej różni się przede wszystkim tym, że nie jest tak bardzo przezroczysta. Swoją tartę upiekłam na bezglutenowym spodzie (jak widać - trzyma się bardzo dobrze i można go łatwo pokroić!), ale nie widzę przeciwskazań do użycia zwykłej mąki pszennej, czy np. pełnoziarnistej lub orkiszowej, jeśli macie taką ochotę. 



Składniki (na tartę o śr. 24 cm):

Spód:
  • 1 i 2/3 szklanki mąki pszennej (bezglutenowcy: 2/3 szkl. mąki gryczanej, 2/3 szkl. kukurydzianej i 1/3 szkl. skrobi ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 125 g zimnego masła
  • 1 jajko
  • 2 łyżki jogurtu greckiego/ kwaśnej śmietany

Budyń waniliowy:
  • 500 ml mleka
  • 2 żółtka
  • 80 g skrobi ziemniaczanej
  • 2,5 łyżki cukru
  • 1 łyżka cukru z wanilią
  • 2 łyżki masła

Galaretka truskawkowa:
  • 120 g truskawek - zmiksowanych
  • ok. 220 g całych truskawek
  • 15 g cukru
  • 165 ml soku z pomarańczy
  • 1 i 1/3 łyżeczki żelatyny (ok. 7 g)
  • 1 łyżka soku z cytryny


Przygotować najpierw kruchy spód. Mąkę wsypać do miski, wymieszać z proszkiem do pieczenia i cukrem pudrem. Dodać posiekane na kawałeczki masło i chwilę wyrabiać palcami, aż składniki zaczną przypominać zacierki. Wbić jajko i dodać jogurt naturalny, szybko wyrabiać, aż z ciasta da się utoczyć kulę (mogą być jeszcze widoczne małe cząstki masła). Wylepić ciastem spód i boki formy do tarty, ponakłuwać na całej powierzchni widelcem, nakryć folią i włożyć do lodówki. Schładzać ciasto minimum 1 h. Po tym czasie włożyć do rozgrzanego do temperatury 180 ºC piekarnika i piec przez ok. 30 minut, do zarumienienia. Wyjąć z piekarnika i zostawić do wystudzenia.

Następnie zabrać się za domowy budyń waniliowy. Mleko przelać do garnka, odlać z niego do oddzielnego naczynia ok. 1/2 szklanki mleka.  Garnek postawić na palniku, wymieszać z cukrem i cukrem waniliowym i podgrzewać. W międzyczasie do odłożonego na bok mleka, dodać żółtka i skrobię, dokładnie wymieszać. Kiedy mleko w garnku zacznie wrzeć, wlać do niego dokładnie rozmieszane składniki i dokładnie, szybko mieszać powstający budyń. Trzymać na ogniu jeszcze przez ok. 1 minutę, cały czas mieszając. Zdjąć z ognia i przelać budyń na przygotowany spód do tarty, wyrównać wierzch.

220 g truskawek umyć, odszypułkować, przekroić na połówki i układać na budyniu, lekko dociskając. Pozostałe 120 g truskawek zmiksować w wysokim naczyniu z dodatkiem cukru i 65 ml soku pomarańczowego oraz sokiem z cytryny. Żelatynę wsypać do małego naczynia, zalać 100 ml soku pomarańczowego i pozostawić na kilka minut do napęcznienia. Po tym czasie podgrzać delikatnie w mikrofalówce lub używając kąpieli wodnej i kiedy mieszanina stanie się jednorodna, wlać ją do zmiksowanych truskawek i szybko wymieszać. Powstałą galaretkę można od razu wylać cienkim strumieniem na owoce. Ostrożnie przełożyć ciasto do lodówki i zostawić na kilka godzin, do stężenia.



Smacznego!

Owocowa tarta z galaretką i budyniem

Bezglutenowa tarta z truskawkami i galaretką

Tarta z truskawkami budyniem i domową galaretką

Sernik z czekoladą i słonecznikiem w karmelu - na zimno

Sernik na zimno z prażonym słonecznikiem

Oczywistym było, że powoli nadchodzi sezon deserów na zimno, ale tegoroczna majówka mimo wszystko złamała wszelkie schematy w mojej głowie ;) Psychicznie przygotowałam się na przynajmniej kilka dni deszczu i trochę względnie dobrej pogody, może nawet na krótki rękawek, a tymczasem rekordowo długą majówkę spędziłam w pełnym słońcu, głównie poza domem. Stąd trochę mniej aktywności na blogu - ale nie znaczy to, że zupełnie odpuściłam na froncie kuchennym. W upale wystarczyło mi motywacji na stworzenie nowego sernika na zimno, łączącego smak waniliowy, z mleczną czekoladą i słonecznikiem w karmelu.
Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, zrobienie takiego słonecznika w domu, to żadna filozofia! Nie musicie wyciągać patelni, ani termometru cukierniczego - mnie też było kiedyś ciężko w to uwierzyć, ale wszystko wystarczy zwyczajnie wymieszać i upiec na blasze. A kiedy już przekonacie się, jakie to proste, do jego przygotowania nie będziecie już nawet potrzebowali pretekstu w postaci sernika ;) Karmelowy słonecznik solo też jest super! Żeby nie było, sernik też mi się udał, podobno jest słodki w "sam raz" i ma ni mniej, ni więcej żelatyny niż potrzeba. Dzięki temu zachowuje stabilność ale pozostaje bardzo kremowy w konsystencji. W połączeniu z chrupkim słonecznikiem, deser nie do pominięcia - i łamiący schematy, w końcu sernik na zimno nie musi być owocowy :)



Składniki (na tortownicę o śr. 20 cm):

Prażony słonecznik w karmelu:
  • 90 g płynnego masła
  • 1/3 szklanki cukru
  • 225 g słonecznika

Spód:
  • 95 g herbatników pełnoziarnistych (bezglutenowcy wybierają te z certyfikatem bg)
  • 30 g płynnego masła

Masa serowa czekoladowa:
  • 300 g sera twarogowego
  • 150 ml śmietanki 30 %
  • 100 g mlecznej czekolady
  • 30 g cukru pudru
  • 2 płaskie łyżeczki żelatyny (4 g) + 1/4 szklanki wody

Masa serowa ze słonecznikiem:
  • 300 g sera twarogowego
  • 175 ml śmietanki 30 %
  • 40 g cukru pudur
  • 10 g cukru waniliowego (ok. 1 łyżka)
  • 3,5 łyżeczki żelatyny (7 g) + 1/4 szklanki wody

Przygotowania zacząć od upieczenia słonecznika. W tym celu słonecznik wymieszać w miseczce z roztopionym masłem i cukrem. Piekarnik nagrzać do temperatury 200 C, równomiernie wyłożyć mieszankę na przykrytą papierem do pieczenia blachę i piec przez ok. 15 minut (i raczej nie dłużej!). W trakcie pieczenia przemieszać ziarna 1-2 razy, sprawdzając przy okazji, czy się nie przypalają. Wyraźnie zbrązowiały, skarmelizowany słonecznik wyjąć z piekarnika i pozostawić na blasze do wystudzenia.

Następnie przygotować spód. Herbatniki rozkruszyć używając zamykanego pojemnika, dołączanego do blendera lub przesypać je do grubej reklamówki i potłuc dokładnie wałkiem. Po otrzymaniu drobnych, mniej więcej jednorodnych okruchów, wymieszać je z płynnym masłem. Przesypać na spód formy, docisnąć dokładnie, np. szklanką i włożyć na ok. 10-15 minut do piekarnika. Kiedy spód lekko się przyrumieni, wyjąć formę, odstawić do ostudzenia i wyłączyć piekarnik.

Masa czekoladowa. Twaróg zblendować z 50 ml śmietanki, na gładki serek. Pozostałe 100 ml śmietanki podgrzać w garnuszku, zdjąć z palnika, wrzucić połamaną na kostki czekoladę i nakryć spodkiem. Po chwili wymieszać dokładnie, do całkowitego połączenia. Przelać do masy twarogowej, dodać cukier puder i ponownie zmiksować.
Na koniec w małej miseczce zalać żelatynę wodą, pozostawić na kilka minut do napęcznienia. Następnie podgrzać ją w mikrofalówce, lub w kąpieli wodnej (uważnie, żeby jej nie zagotować, ponieważ straci wówczas właściwości), wlać do masy serowej i od razu zmiksować zmiksować.
Przełożyć na spód formy i wyrównać. Włożyć do lodówki.

Masa ze słonecznikiem. Twaróg zblendować z 50 ml śmietanki, cukrem pudrem i cukrem waniliowym. Żelatynę podobnie jak wcześniej, namoczyć w 1/4 szklanki wody, pozostawić na chwilę, po czym podgrzać, wlać do masy twarogowej i szybko zmiksować.
Ubić pozostałe 125 ml śmietanki i wraz z połową prażonego słonecznika, wmieszać delikatnie łyżką do masy serowej. Przełożyć masę do formy, delikatnie wyrównać. Wierzch pokryć pozostałym słonecznikiem i zostawić na kilka godzin do stężenia.

Podawać schłodzony i przechowywać w lodówce. Przed podaniem, boki deseru oddzielić od formy przejeżdżając naokoło ostrym nożem. 


Smacznego!

Sernik czekoladowy bez pieczenia ze słonecznikiem

Bezglutenowy sernik na zimno z prażonym słonecznikiem

Sernik na zimno z karmelizowanym słonecznikiem

Sernik na zimno ze słonecznikiem bez glutenu

Klasyczny sernik bez spodu

Prosty wilgotny sernik bez spodu

Krótko mówiąc, sernik-konkret. Zero spodu, prawie sam twaróg, żółtka i minimalne dodatki smakowe. Myślę, że posmakuje nie tylko sernikowym konserwatystom - sama plasuję swoje upodobania gdzieś między pochwałą szlachetnej tradycji, a uwielbieniem do bardziej nowoczesnych, mazistych serników z kąpieli wodnej, a ten sernik trafił prosto w moje serce. Tym bardziej cieszy to, że przepis skomponowałam sama ;) 
Tutaj nie potrzeba żadnych kombinacji podczas pieczenia, ale uwaga - musicie być uważni przy wyborze sera. W tym wypadku, wszelkie rzadkie serki (mające niewiele wspólnego z polskim, białym twarogiem), nie sprawdzą się. Najlepiej kupić dobrej jakości (niewodnisty, odpowiadający nam smakiem) twaróg w kostce lub ewentualnie sprawdzone, uczciwe "wiaderko". Deser jest lekko kruchy, ale zachowuje idealny dla mnie poziom wilgoci; wszak pierwszą i najgorszą zbrodnią na serniku, jak dla mnie, jest jego przesuszenie! Zgodnie z kanonem polskich serników tradycyjnych, do masy serowej dodajemy tylko żółtka z pominięciem białek (te najlepiej oszczędźcie do bezy!), a całość wyrasta tylko trochę. Po wyjęciu z piekarnika sernik delikatnie osiądzie w formie, ale powinien być stabilny i bez pęknięć. Dzięki temu zawsze wygląda schludnie i elegancko, od niedawna jest to mój pewniak, kiedy chcę upiec coś ponadczasowego. 



Składniki (na formę o śr. 24 cm):

Sernik:
  • 1 kg zmielonego twarogu półtłustego*
  • 5 żółtek
  • 190 g cukru + 1 łyżka cukru waniliowego
  • 200 g kwaśnej śmietany 18%
  • 100 ml płynnego masła, przestudzonego
  • 1 płaska łyżka skrobi ziemniaczanej
  • skórka otarta z 1/3 cytryny

Lukier cytrusowy:
  • sok wyciśnięty z ok. 1/2 cytryny
  • ok. 60-70 g cukru pudru
  • 2 łyżki drobno posiekanej, kandyzowanej skórki z pomarańczy


* użyłam sprawdzonego sera wiaderkowego, produkowanego przez OSM w Nowym Sączu - ma on postać gęstego, zmielonego twarogu półtłustego, o zawartości tłuszczu 4%

Najlepiej, aby wszystkie składniki były w temperaturze pokojowej.

W dużej misie zmiksować (najlepiej przy pomocy ręcznego blendera) twaróg z żółtkami, cukrem i kwaśną śmietaną. Im dłużej miksujemy - tym sernik będzie miał gładszą konsystencję; krócej blendowany zachowa lekką ziarnistość, charakterystyczną dla twarogu. Dodać płynne masło, przesianą przez sitko skrobię i skórkę cytrynową. Krótko zmiksować, do połączenia składników.

Masę przelać do tortownicy, wyłożonej na spodzie papierem do pieczenia. Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 160 ºC, przez ok. 40-45 minut. Ważne, by sernik nie piekł się zbyt długo, ponieważ za bardzo wyschnie, przez co może nawet pękać przy studzeniu. Wyjąć z piekarnika i studzić w formie. Następnie przełożyć do lodówki.

Po schłodzeniu, sernik oddzielić od tortownicy, przejeżdżając wzdłuż jej ścianek ostrym nożem. Przed podaniem, zmiksować wszystkie składniki lukru i udekorować wierzch sernika.



Smacznego!

Klasyczny sernik bez spodu

Wilgotny sernik na żółtkach bez spodu

Prosty bezglutenowy sernik bez spodu

Prosty sernik bez spodu

Kawowy pudding chlebowy i bezglutenowe pieczywo Schär

Bezglutenowy pudding chlebowy

Postanowiłam upiec po raz pierwszy coś, co zawsze mnie ciekawiło - ale ze względu na długotrwałe unikanie glutenu w diecie, ciągle odkładałam pomysł "na później". Mowa o puddingu chlebowym, czyli kromkach jasnego pieczywa (jedni używają chleba tostowego, inni słodkich bułek, czy chałki), namoczonych w śmietance i innych słodkich dodatkach i zapieczonych tak, żeby finalnie deser dało się pokroić. Świetny sposób na bezproblemowy i szybki deser, ale pamiętajcie, że najlepszy jest podany w takim samym trybie, w jakim go przyrządzamy - czyli szybko! Ma wówczas chrupiącą, skarmelizowaną skórkę, której później nie sposób przywrócić - chyba, że zapiekając deser od nowa ;) Góra przypomina nieco ciasto, natomiast dół jest miękki, wilgotny i zatopiony w budyniowej masie. Inspirację do stworzenia puddingu zaczerpnęłam z brytyjskiego wydawnictwa, licząc na jak najbardziej "autentyczny" efekt (wszak deser ten, kojarzy mi się właśnie z wyspiarską kuchnią). Jak zwykle, wprowadziłam nieco modyfikacji, a przede wszystkim - upiekłam pudding na bazie chleba bezglutenowego (użyłam Pan Blanco, marki Schär). Sprawdził się zupełnie tak jak tradycyjny chleb, więc bez obaw możecie zrobić to samo ;)



Składniki (na formę o śr. 24 cm):
  • 200 ml mleka
  • 200 ml śmietanki 30 %
  • 70 g cukru + dwie łyżki do posypania wierzchu
  • 2 łyżki świeżo mielonej kawy (ew. można zastąpić kawą rozpuszczalną)
  • ok. 70 g masła, miękkiego
  • 1 bochenek (250 g) chleba bezglutenowego Pan Blanco
  • 1 banan, pokrojony na plasterki
  • 2 duże jajka


W garnku wymieszać mleko, śmietankę, cukier i kawę. Podgrzewać na średniej mocy palnika, aż do zagotowania. Zdjąć z palnika i studzić przez ok. 30 minut (jeśli chcemy przyspieszyć - można użyć kawy rozpuszczalnej, wtedy mieszanki nie trzeba gotować).

W międzyczasie natłuścić ceramiczną lub szklaną formę. Każdą z kromek posmarować masłem z jednej strony, po czym kroić przez pół, na trójkąty. Połowę chleba rozłożyć równomiernie na dnie formy (masłem do góry). Wyłożyć plasterki banana i przykryć pozostałymi kromkami (masłem do góry).

Przestudzoną mieszankę kawową przecedzić przez sitko wyłożone gazą (w wypadku użycia kawy rozpuszczalnej - krok ten pominąć). Dodać lekko ubite jajka i wymieszać. Równomiernie zalać chleb w formie. Nakryć folią i włożyć do lodówki na 30 minut - do równomiernego namoczenia.

Przed pieczeniem pudding posypać cukrem. Piec w temperaturze 170 ºC, przez ok. 40 minut (kromki na wierzchu powinny się zrumienić, a masa ze śmietanki powinna się ściąć i przypominać stężały budyń). Podawać świeżo po przygotowaniu, na ciepło.


Smacznego!

Kawowy pudding chlebowy

Szybki pudding chlebowy z bananem

Kawowy pudding chlebowy z bananem
Źrodło przepisu (zmodyfikowanego przeze mnie): "National Trust Simply Baking", Sybil Kapoor


A teraz trochę o chlebach bezglutenowych, które miałam okazję wypróbować w ramach współpracy z firmą Schär.
Na co dzień jestem w stanie odmówić sobie pieczywa, którego eliminacja często stanowi jedno z największych wyrzeczeń w diecie bezglutenowej. Kiedy jednak najdzie mnie wyjątkowa ochota na kanapkę czy tosta, zdarza mi się zajrzeć na sklepowe półki, w poszukiwaniu bezglutenowego chleba. Chociaż kupuję go sporadycznie, to jak każdy, chciałabym, żeby był smaczny i przypominał tradycyjne pieczywo.

Chleby bezglutenowe Schar

Próbowałam wszystkie trzech rodzajów chleba:

Pan Rustico / chleb wiejski - najciemniejszy chleb z serii, wypiekany z dodatkiem zakwasu ryżowego. Najlepiej komponuje się z wytrawnymi dodatkami.

Pan Multigrano / chleb wieloziarnisty - wybrałabym go jako chleb codzienny, zarówno do słodkich, jak i wytrawnych dodatków. Odpowiada mi jego miękki miąższ urozmaicony przez dodatek nasion słonecznika, siemienia lnianego i prosa.

Pan Blanco / chleb biały - przypomina mi miękki i delikatny chleb tostowy, z tego względu najbardziej smakował mi przypieczony, ze słodkimi dodatkami. Jego też użyłam do przygotowania puddingu, ponieważ ma najdelikatniejszy smak. 

Pan Rustico Multigrano Blanco Schar

Żaden z nich nie zawiera laktozy, ani pszenicy (która często obecna jest w przetworzonych produktach bezglutenowych - np. w postaci skrobi lub błonnika pszennego, oczyszczonego z glutenu). Chleby charakteryzują się miękką strukturą, bez chrupiącej skórki, ich miąższ jest wilgotny i nie czuć w nich "piaskowości". Długo po otwarciu zachowują świeżość, więc nie trzeba całego bochenka wykorzystywać na raz, czy też mrozić. Ku mojej uciesze - tostują się bardzo dobrze ;)

Korzenne pancakes z marchewką - bezglutenowe, bez cukru

Bezglutenowe pancakes marchewkowe

Kiedy nie mam pomysłu na śniadanie, a mam chwilę na jego przygotowanie i chęć na coś dobrego, najczęściej kończę przy kuchence, smażąc placuszki. Robię je zwykle z tego, co mam pod ręką - rzadko planuję, a często wykorzystuję to, co znajdę w lodówce. Tym razem w kącie szuflady na warzywa znalazłam marchewkę, która stała się motywem przewodnim dla tych pankejków. Naturalną koleją rzeczy było dla mnie doprawienie ich imbirem i cynamonem, chociaż jeśli nie przepadacie za korzennymi nutami, równie dobrze możecie dodać ekstraktu waniliowego lub skórki otartej z cytrusów. W mojej wersji placki nie mają glutenu, ani cukru rafinowanego, a najchętniej podaję je z jogurtem typu greckiego lub islandzkiego i odrobiną dżemu bez cukru (już w zwykłych sklepach można kupić takie słodzone sokiem jabłkowym). Z podanych proporcji i w zestawieniu z porządnymi dodatkami, porcja wystarczy na śniadanie dla dwóch osób.



Składniki (ok. 8 szt. średniej wielkości):

  • 1 łyżka oleju kokosowego (lub innego oleju/roztopionego masła)
  • 1 duże jajko
  • 1/3 szklanki mleka (ok. 80 ml - może być roślinne)
  • 3/4 łyżeczki cynamonu
  • 1/3 łyżeczki imbiru
  • 2 łyżeczki miodu
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 średnia marchewka (120 g), starta na średnich oczkach tarki
  • 45 g dowolnej skrobi (u mnie ziemniaczana)
  • 45 g mąki owsianej bg
  • 30 g mąki jaglanej
  • ulubione dodatki: np. twarożek/skyr, konfitura itp.

W misce wymieszać: płynny olej kokosowy, całe jajko, mleko, przyprawy korzenne, miód i proszek do pieczenia. W oddzielnej misce wymieszać wszystkie rodzaje mąki. Do pierwszej mieszanki dodać marchewkę i mąkę, szybko wymieszać.

Patelnię dobrze rozgrzać, po czym lekko natłuścić przecierając papierowym ręcznikiem nasączonym tłuszczem. Wykładać łyżką małe porcje ciasta i smażyć na średniej mocy palnika, do pojawienia się wyraźnych pęcherzyków na powierzchni placuszków. Przewracać po ok. 1,5 minuty smażenia, zarumienić drugą stronę i zdejmować prosto na talerz. Od razu podawać z ulubionymi dodatkami.


Smacznego!

Marchewkowe pancakes placuszki bez glutenu

Placuszki bezglutenowe - marchewkowe pancakes

Bezglutenowa Wuzetka

Bezglutenowa wuzetka

Chociaż to prawdziwa ikona wśród ciast, swoją pierwszą wuzetkę upiekłam dopiero po przeprowadzce do Warszawy. Zaraz po urządzeniu w nowym miejscu miałam plan jej upieczenia, ale życie dużego miasta poprzesuwało listę priorytetów wedle nowego porządku. Ostatecznie wuzetkę zjadłam właściwie w rocznicę przeprowadzki ;) Wypiek niby prosty i każdy wie, z czego powinna się składać WZ-ka (chociaż zdaję sobie sprawę, że można tu długo dyskutować nad detalami), ale podchodziłam do niej z pewną dozą nieśmiałości. Może to kwestia tego, że w domu nie piekło się u mnie tego ciasta, stawiając raczej na serniki, jabłecznik lub ciasteczka - a wuzetkę kupowaliśmy w cukierni, po sąsiedzku? Niemniej, miałam pewien zarys mojej WZ-ki z dzieciństwa i w oparciu o przepis najbliższy moim wyobrażeniom wzięłam się za pieczenie. Ciasto jest niezbyt słodkie, z dość grubą warstwą polewy z prawdziwej czekolady i  obowiązkową dla mnie warstewką powideł śliwkowych. Nie jest skomplikowane, chociaż z racji konieczności upieczenia biszkoptu, a następnie studzenia, przełożenia ubitą śmietanką i schłodzenia całości, jego wykonanie jest nieco rozciągnięte w czasie. Poza tym, same plusy - jeśli darzycie klasyczną wuzetkę sentymentem lub tęsknicie za jej smakiem będąc na diecie eliminującej gluten, czy pszenicę, ten przepis jest specjalnie dla Was :) Sama piekłam w wersji bezglutenowej, ale podaję też wersję standardową, z mąką pszenną.



Składniki (na formę o śr. 24 cm):

Biszkopt kakaowy:
  • 4 duże jajka
  • 100 g cukru
  • 100 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 50 g mąki kukurydzianej, 50 g gryczanej)
  • 20 g skrobi ziemniaczanej
  • 30 g kakao
  • 50 g masła
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3 łyżki rumu (opcjonalnie)

Krem śmietankowy:
  • 5 g żelatyny
  • 25 ml wody
  • 100 g cukru pudru
  • 450 ml schłodzonej śmietanki 30%

Do przełożenia:
  • 100 g powideł śliwkowych

Polewa czekoladowa:
  • 110 g czekolady deserowej
  • 55 ml śmietanki 30%
  • 55 g masła


Przygotować biszkopt. Piekarnik nastawić na temperaturę 180 °C (lub 170 °C z termoobiegiem). Tortownicę wyłożyć na samym spodzie papierem do pieczenia, a boki natłuścić i oprószyć mąką. Masło rozpuścić w małym naczyniu i odstawić, do przestygnięcia. 

Białka oddzielić od żółtek. Białka umieścić w dużej misie i ubijać do momentu powstania sztywnej piany, następnie stopniowo, po łyżce dodawać cukier, cały czas miksując, aż do jego rozpuszczenia. Wszystkie rodzaje mąki wymieszać z proszkiem do pieczenia. Do ubitych białek wmieszać żółtka, po czym dodać przesianą mieszankę mąk i wlać ostudzone masło. Delikatnie, ale dokładnie wymieszać wszystko rózgą, dodając na koniec rum (lub wodę w tej samej ilości).

Gotowe ciasto od razu przełożyć do przygotowanej formy i wyrównać. Piec przez ok. 35-40 minut (do suchego patyczka). Wyjąć z piekarnika i całkowicie wystudzić w formie.

Wystudzony biszkopt wyjąć z tortownicy (przejeżdżając ostrym, cienkim nożem wzdłuż jej brzegu), można delikatnie ściąć "górkę" na jego powierzchni, jeśli chcemy uzyskać idealnie równe ciasto. Przekroić biszkopt na dwa równe blaty, pierwszy umieszczając z powrotem na dnie tortownicy. Posmarować go równomiernie połową powideł śliwkowych.

Zająć się masą śmietankową. Żelatynę zalać wodą i zostawić na kilka minut. Następnie do dużej misy wlać śmietankę, dodać cukier puder i ubić na sztywno. Miseczkę z namoczoną żelatyną podgrzać przez chwilę w mikrofalówce lub kąpieli wodnej, uważając, żeby nie doprowadzić do wrzenia. Kiedy nie będzie w niej już żadnych grudek, dodać trochę śmietanki i wymieszać. Następnie połączyć z resztą ubitej śmietany i natychmiast krótko zmiksować. 

Około 100 g ubitej śmietanki odłożyć do dekoracji ciasta, pozostałą wyłożyć na kakaowy blat w tortownicy, wyrównać i przykryć drugim blatem, lekko dociskając. Równomiernie rozprowadzić na nim resztę powideł.

Przygotować polewę czekoladową. W małym naczyniu zagotować śmietankę, zdjąć z ognia i wrzucić do niej połamaną na kostki czekoladę i masło. Nakryć na chwilę talerzykiem, po czym wymieszać wszystko, do uzyskania gładkiej polewy. Przestudzić, a kiedy polewa zgęstnieje, szybko rozprowadzić na powierzchni ciasta. Włożyć na chwilę do lodówki, do lekkiego stężenia. Przed podaniem udekorować rozetkami z bitej śmietany (tradycjonaliści mogą dodać wiśnie lub poza sezonem - wiśnie kandyzowane :). Przechowywać w lodówce.



Smacznego!

Bezglutenowa WZ-ka

Wuzetka ciasto WZ bez glutenu

Bezglutenowa klasyczna wuzetka

Tradycyjna wuzetka bez glutenu

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): https://kuchnialidla.pl

Ciasto pomarańczowo-migdałowe z kaszką kukurydzianą

Bezglutenowe ciasto pomarańczowe z migdałami

Wielkanoc w tym roku wypada szybko. Szybciej więc trzeba wybudzić się z zimowo-wiosennego letargu, mocniej niż zwykle motywować do wszelkich spacerów, porządków, wypieków i pisanek. Na powrót mocy i dobre wykorzystanie popołudnia, nawet kiedy słońce nie chce wyjść zza chmur, mam prosty przepis - tylko krótka lista składników (bo już pewnie inne specjały i zakupy zaprzątają Wam dostatecznie głowę), maksymalnie satysfakcjonujący smak w relacji do nakładu pracy (by niedoczas nie mógł być argumentem za tym, żeby nie upiec sobie czegoś dobrego). To ciasto to dla mnie kwintesencja wiosennego pieczenia. Terapia kolorem i aromatem, kiedy tęskno nam już do krajowych owoców, ale pomarańcze nadal są dobre i warte wykorzystania. Sama czas przesilenia wiosennego znoszę dość mizernie, a proces przygotowania i późniejszy zapach pieczonego ciasta pomarańczowego, skutecznie koi zmysły i poprawia nastrój. Wypiek ma intensywny, żółty odcień (podbity przez owoce i kaszkę kukurydzianą), wyrośniętą lecz niesamowicie wilgotną strukturę przypominającą biszkopt, no i oczywiście smak, który ewidentnie wskazuje na wysoką zawartość cytrusów i orzechowy dodatek. Ciasto, chociaż proste, zaskakująco wciąga :) Bardziej odważnym polecam dodać do niego trochę świeżego rozmarynu - świetnie łączy się z cytrusowymi nutami, dodając intrygującego, ziołowego posmaku.

Fanom ziołowych dodatków w słodyczach, polecam również przepis na cytrynowe ciasteczka z tymiankiem. Ich świeży, oryginalny smak i wygląd bardzo pasuje mi do wielkanocnego stołu :)



Składniki (na formę o średnicy ok. 24 cm):

  • 450 g całych pomarańczy, najlepiej niewoskowanych (2 sztuki średniej wielkości)
  • 6 jajek
  • szczypta soli
  • 200 g cukru (można zastąpić ksylitolem)*
  • 125 g kaszki kukurydzianej (ew. zastąpić można kaszą manną**)
  • 125 g zmielonych migdałów (lub orzechów laskowych)
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • opcjonalnie: 1 i 1/2 łyżki posiekanych drobno listków rozmarynu
  • na wierzch: ok. 75 g płatków migdałowych


* mimo tego, że zredukowałam ilość cukru w pierwotnym przepisie, ciasto wychodzi zdecydowanie słodkie i jeśli wolicie pół-wytrawne desery, lub planujecie oblać ciasto dodatkową polewą - możecie zmniejszyć ilość cukru; ciasto świetnie udaje się również na ksylitolu (piekłam z dodatkiem 150 g)
** należy pamiętać, że przy użyciu kaszy manny ciasto nie będzie już bezglutenowe


Pomarańcze w całości włożyć do garnka napełnionego wodą tak, żeby swobodnie mogły pływać. Przykryć i doprowadzić wodę do wrzenia. Gotować owoce przez ok 1 h, na małym ogniu. Po tym czasie wyjąć z wody, przestudzić.

Piekarnik nastawić na temperaturę 150 °C, formę do pieczenia wyłożyć pergaminem (alternatywnie można wyłożyć tylko jej spód, a boki porządnie natłuścić i obsypać kaszką lub w wersji glutenowej - bułką tartą). 

Przestudzone pomarańcze przekroić i usunąć ewentualne pestki, pokroić na mniejsze kawałki i zmiksować blenderem, do uzyskania gładkiej masy. Jajka wbić do dużej misy, ubijać z dodatkiem soli i cukru, aż do ich całkowitego rozpuszczenia i powstania puszystej, jasnej piany (im lepiej ubite jajka - tym bardziej wyrośnięta i delikatna struktura gotowego wypieku). Dodać ostudzone puree z pomarańczy i krótko zmiksować. W misce wymieszać kaszkę kukurydzianą, migdały, proszek do pieczenia i opcjonalnie rozmaryn. Delikatnie wmieszać do masy jajecznej, przy użyciu szpatułki.

Przełożyć ciasto do przygotowanej formy, wyrównując wierzch. Piec przez 10 minut, po czym zwiększyć temperaturę do 160 °C. Po ok. 25 minutach, delikatnie wysunąć ciasto z piekarnika i obsypać jego wierzch płatkami migdałowymi. Dopiekać przez kolejne 20-25 min, aż wykałaczka wbita w środek ciasta wyjdzie sucha (mnie upieczenie ciasta w formie o śr. 24 cm zabiera równo 1 h). Wyjąć ciasto z piekarnika i studzić w formie. Wypiek świetnie zachowuje świeżość do kilku dni po upieczeniu (wystarczy nakryć ściereczką i trzymać w temperaturze pokojowej).


Ciasto pomarańczowo migdałowe bezglutenowe

Wilgotne ciasto pomarańczowe z kaszką kukurydzianą

Wilgotne ciasto pomarańczowo migdałowe

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): https://fromthelarder.co.uk