Image Slider

Charlotte jagodowa

Jagodowa Charlotte torcik na zimno z biszkoptami

Pozostając w klimacie letnich deserów bez pieczenia, wzięłam się w końcu za stworzenie swojej wersji Charlotte. To niezwykle uroczy deser o francuskim rodowodzie, składający się z kremu/musu przygotowanego na zimno, charakterystycznie ozdobionego biszkoptami. Tym razem nie porwałam się na ich samodzielne upieczenie, w czym niebagatelną rolę odegrały panujące nadal upały. Nie da się też ukryć, że przygotowanie ich znacznie podniosłoby czasochłonność i poziom trudności tego deseru. Dzisiaj więc prosto, szybko, ale nadal ładnie i apetycznie - Charlotte z tego przepisu wykona każdy :) Deser jest stabilny, ładnie się kroi, nie ma też problemu z rozjeżdżaniem się czy odpadaniem biszkoptów, więc wstążka spełnia tu tylko rolę ozdoby, tak jak być powinno ;) 



Składniki (na formę o średnicy ok. 20 cm):
  • biszkopty typu "lady fingers"* (bezglutenowcy mogą kupić takie z certyfikatem bg)
  • 350 g serka homogenizowanego, naturalnego
  • 80 g borówek leśnych + mniej więcej drugie tyle do dekoracji
  • 200 ml śmietanki 30 %
  • 1 łyżka cukru z wanilią
  • 5 płaskich łyżek cukru brązowego
  • 3 płaskie łyżki żelatyny (ok. 15 g) + 80 ml wody

* u mnie do formy zmieściło się dokładnie: 17 i 1/3 biszkopta na boki i 5 na spód :)


Formę na deser z wyjmowanym dnem lub odpinaną obręczą wyłożyć papierem do pieczenia - odpowiednio dociętym paskiem przykryć wewnętrzne boki (można też użyć przezroczystej folii spożywczej). Najpierw ułożyć biszkopty na ściankach tortownicy (swoje minimalnie skróciłam ostrym nożem, żeby były płaskie u dołu), następnie dociąć odpowiednio i ułożyć biszkopty na spodzie.

Żelatynę wsypać do miseczki, zalać wodą i pozostawić na kilka minut do napęcznienia. W tym czasie w wysokim naczyniu zmiksować borówki z serkiem homogenizowanym, cukrem i cukrem waniliowym. W oddzielnym naczyniu ubić na sztywno dobrze schłodzoną śmietankę i delikatnie, przy pomocy łyżki, wmieszać do masy owocowej. Na koniec miseczkę z żelatyną lekko podgrzać w mikrofalówce lub przy użyciu kąpieli wodnej - tylko na tyle, żeby całkowicie się upłynniła. Wlać ją do masy borówkowej i krótko zmiksować. Przelać do tortownicy wyłożonej biszkoptami, wierzch wyrównać. Schować do lodówki na kilka godzin, żeby deser stężał.

Deser podawać schłodzony, ale bez obaw można go pozostawić na stole w ciepły dzień - jest wystarczająco stabilny, żeby się nie rozpłynąć. 



Smacznego!

Charlotte owocowy tort na zimno z biszkoptami

Jagodowy torcik na zimno z biszkoptami

Charlotte jagodowa tort bez pieczenia

Jagodowy sernik na zimno na serkach homogenizowanych

Kokosowy tort na zimno - z mango i chia

Kokosowy tort na zimno z mango i nasionami chia

Z początku zaintrygował mnie ze względu na opis - w końcu to tort bez mąki, cukru, glutenu, laktozy, jaj i orzechów. A kiedy zobaczyłam jak wygląda, od razu wskoczył na priorytetowe miejsce w liście ciast do wypróbowania :) Połączenie mleczka kokosowego i mango to jeden z lepszych letnich duetów, zwłaszcza, kiedy podajemy je w formie deseru na zimno. A wszyscy dobrze wiemy, że ostatnio, mieszkając w Polsce, lepiej nie włączać piekarnika jeśli nie jest to absolutnie konieczne. Tort należy raczej do tych umiarkowanie słodkich, można dosłodzić masę kokosową wedle uznania, nie zapominając przy tym jednak, że dojrzałe mango potrafi zaskoczyć niesamowitą słodyczą miąższu. Tak było w moim przypadku - galaretka z mango i świeże plasterki owocu wystarczyły, żeby deser nie był mdły. Całość naprawdę nie jest trudna do zrobienia, a zachwyca oryginalnym wyglądem i teksturą. No i składem, oczywiście! :)


Składniki (na tortownicę o śr. 24 cm):

Na spód:
  • 150 g wiórków kokosowych
  • 10 daktyli
  • szczypta soli
  • do 50 ml wody - opcjonalnie

Warstwa kokosowa z chia:
  • 800 ml mleczka kokosowego (czyli ok. 2 puszek), dobrej jakości
  • 500 ml wody kokosowej*
  • 2 laski wanilii
  • 4 łyżki erytrolu (u mnie zastąpione ksylitolem; sprawdzi się też inny słód)
  • 10 łyżek nasion chia
  • 10-12 łyżeczek żelatyny (ok. 34 g)
  • 100 ml ciepłej wody

Galaretka z mango:
  • 1 mango - miąższ (moje ważyło 400 g)
  • sok wyciśnięty z 1 cytryny
  • 100 ml ciepłej wody
  • 3 łyżeczki żelatyny (ok. 10 g)
  • do dekoracji: drugie mango, pokrojone w plastry; kwiaty nagietka

* zastąpiłam ją domowym "mlekiem" kokosowym, które przygotowuję miksując 500 ml gorącej wody z 1/4 szklanki wiórek kokosowych; po dokładnym zmiksowaniu, wiórki wycisnęłam przez gazę a powstały napój pozostawiłam do ostygnięcia



Przygotować formę na deser - spód przykryć okrągłym arkuszem papieru do pieczenia, boki natłuścić i również wyłożyć paskami papieru.

Daktyle namoczyć w gorącej wodzie. W czasie, gdy będą namakać, na suchej patelni uprażyć wiórki kokosowe, uważając aby ich nie przypalić. Przesypać je do miski malaksera (lub w przypadku blendera ręcznego - do wąskiego naczynia, w którym łatwiej będzie wszystko zmielić), dodać namoczone daktyle, sól i zmiksować wszystko na jednolitą masę. Jeżeli jest ona zbyt gęsta - dodać odrobiny wody, w której moczone były daktyle i ponownie zmiksować, do uzyskania plastycznej masy. Wyłożyć nią spód tortownicy i schować do lodówki.

Przygotować warstwę kokosową. Do dużego garnka przelać mleczko kokosowe i wodę kokosową, dodać ziarenka i przekrojone laski wanilii. Posłodzić erytrolem (lub inną preferowaną substancją słodzącą) i podgrzewać na małym ogniu, do czasu jego rozpuszczenia. Ostudzić, po czym wyjąć laski wanilii i wsypać nasiona chia. Dokładnie wymieszać i włożyć do lodówki do napęcznienia (na ok. 1 h), co jakiś czas mieszając. Żelatynę wymieszać z ciepłą (ale nie wrzącą) wodą, do uzyskania jednolitej mieszanki, bez grudek. Przelać ją do napęczniałych ziarenek chia i natychmiast wymieszać. Masę wylać na schłodzony spód. Włożyć do lodówki.

Aby przygotować galaretkę, mango zmiksować w malakserze, lub przy pomocy blendera. Można przetrzeć przez sito, aby pozbyć się ewentualnych włókienek (u mnie się bez tego obyło - mango dało się zmiksować na bardzo gładki krem). Mus wymieszać z sokiem z cytryny. Żelatynę dokładnie rozpuścić w ciepłej wodzie i połączyć z musem owocowym. Rozprowadzić go równomiernie na lekko zżelowanej, schłodzonej masie kokosowej.

Po ok. 1 h od przygotowania galaretki, można już udekorować tort. Drugie mango przekroić zgodnie z przebiegiem pestki - wzdłuż płaskich boków odkroić dwa grube plastry, po czym od strony "krawędzi" pestki wykroić symetrycznie dwa mniejsze kawałki. Obrać je ze skórki i pokroić na cienkie plasterki. Ułożyć je na tężejącej galaretce. Przed podaniem można udekorować kwiatami, np. nagietka. Tort przechowywać w lodówce, ale podawany w temperaturze pokojowej smakuje równie dobrze, jak schłodzony.


Smacznego!


Tort na zimno z mleczkiem kokosowym i mango

Owocowy tort na zimno bez glutenu bez laktozy

Torcik bez pieczenia z mango i nasionami chia

Tort bez pieczenia z mleczkiem kokosowym bez laktozy bez glutenu

Tort owocowy bezglutenowy bez laktozy na zimno

Źródło przepisu: http://cookitlean.pl

Sernik na zimno z galaretką i owocami

Sernik na zimno z galaretką i owocami bez glutenuKlasyk wśród letnich deserów, który wypada chociaż raz w roku przygotować - zwłaszcza kiedy sezon sprzyja, owoców jest pod dostatkiem, a długie wieczory nastrajają do spotkań na świeżym powietrzu. Sernik na zimno z owocami i galaretką to bez wątpienia deser kultowy i przygotowywany na dziesiątki różnych sposobów, chociaż często z tych samych składników - to połączonych w różne konfiguracje. Moja wersja nie jest puszysta, a zdecydowanie kremowa, co jest między innymi zasługą dodanej do masy białej czekolady. Dzięki swojej konsystencji, sernik daje się też pięknie oddzielić od formy i pokroić na dowolnej wielkości porcje. Można przygotować go właściwie z każdymi owocami, które lubimy, dopóki nie przeszkodzą one w żelowaniu galaretki (podobno kiwi i ananas są problematyczne - ale nie dam słowa, bo sama nie sprawdzałam :). Dla ułatwienia na spód wykorzystałam herbatniki, których nawet nie kruszyłam, ponieważ same idealnie zmiękły w czasie tężenia deseru. Sernik z tego przepisu powinien bez problemu przetrwać wyprawę na piknik, o ile nie będzie ona trwała bardzo długo, w warunkach znacznego upału ;)



Składniki (na formę o śr. 24 cm):

Na spód:
  • 2 paczki herbatników (zużyłam ok. 14 sztuk; bezglutenowcy wybierają te z certyfikatem bg)

Masa serowa:
  • 500 g sera z wiaderka dobrej jakości (użyłam twarogu "Mój ulubiony")
  • 250 g jogurtu greckiego
  • 100 g białej czekolady
  • 60 g brązowego cukru
  • 1 i 1/2 płaskiej łyżki żelatyny (+ 1/3 szklanki wody)

Na wierzch:
  • 1 opakowanie galaretki w ulubionym smaku (u mnie malinowa)
  • sezonowe owoce (u mnie maliny)


Spód tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia. Na dnie ułożyć herbatniki, podocinane mniej więcej do kształtu formy.

Żelatynę wymieszać z 1/3 szklanki wody, pozostawić na kilka minut do napęcznienia. W tym czasie rozpuścić w garnuszku białą czekoladę połamaną na kawałki (na małym ogniu, cały czas mieszając). Kiedy czekolada będzie już płynna i jednolita, zdjąć ją z palnika i stopniowo dodawać jogurt grecki, cały czas mieszając. Dodać cukier i wymieszać do rozpuszczenia.

W misie miksera ucierać przez chwilę twaróg sernikowy. Dodać 3/4 mieszanki czekoladowo-jogurtowej i ponownie zmiksować. Napęczniałą żelatynę rozpuścić w mikrofalówce lub w kąpieli wodnej - ważne, żeby nie dopuścić do jej wrzenia, bo straci swoje właściwości. Dokładnie wymieszać, żeby usunąć wszelkie grudki i połączyć z pozostałą częścią masy jogurtowej. Następnie wlać mieszankę do misy z twarogiem i dokładnie zmiksować.

Masę serową wyłożyć na spód z herbatników i lekko potrząsając formą, wyrównać jej poziom. Jeżeli używamy drobnych, lekkich owoców, od razu wyłożyć je na wierzch sernika (cięższe owoce, lub większą ich ilość lepiej jest wyłożyć po lekkim ścięciu masy). Włożyć do lodówki.

Po ok. 1 h schładzania, można przygotować galaretkę. Przygotować ją zgodnie z opisem producenta, ale używając 400 ml wody zamiast 500 ml. Ostudzić ją do temperatury pokojowej, po czym wylać na chłodzący się sernik. Pozostawić w lodówce do stężenia galaretki, a najlepiej na całą noc. Podawać schłodzony.



Smacznego!

Sernik bez pieczenia z owocami i białą czekoladą

Sernik na zimno z galaretką i owocami

Sernik na zimno z galaretką i malinami

Bezglutenowy sernik na zimno z galaretką

Sernik różany z migdałową bezą

Sernik różany z bezą migdałową

Po bardzo udanym serniku różanym z białą czekoladą, przyszła pora na kolejną próbę zestawienia mojej ukochanej róży z twarogiem. Do tego sernika nie dodawałam mascarpone, użyłam jedynie sera dobrej jakości. Zrezygnowałam też z cukru w masie serowej, zastępując go ksylitolem i muszę przyznać, że zamiana ta nie była dla mnie wyczuwalna - czyli sernik smakował tak, jak powinien ;) Jeżeli z jakichś powodów musicie ograniczać cukier, to jest to moim zdaniem ciekawa alternatywa. Podobno na ksylitolu da się też zrobić bezę, ale tym razem pozostałam przy klasyce i beza migdałowa na powierzchni sernika jest zupełnie tradycyjna. Wnętrze sernika, jak i przykrywającej go bezy jest wilgotne, nie ma mowy o przesuszeniu, którego tak nie lubię, zwłaszcza kiedy mowa o sernikach. Przepis dedykuję szczególnie miłośnikom różanych smaków - myślę, że poza swoją kuchnią ciężko będzie dostać sernik o tak wyjątkowym aromacie :)



Składniki (na sernik o śr. 24 cm):


Spód:
  • 20 g zmielonych migdałów
  • 65 g mąki owsianej (bezglutenowcy używają tej z certyfikatem bg)
  • 35 g cukru
  • 35 g masła


Masa serowa:
  • 900 g twarogu sernikowego dobrej jakości*
  • 120 g ksylitolu (można zastąpić cukrem)**
  • 4 łyżki konfitury różanej (ok. 110 g) - tutaj możesz sprawdzić, jak ją zrobić
  • 160 g kwaśnej śmietany 18%
  • 2 jajka
  • 2 żółtka
  • 2 płaskie łyżki dowolnej skrobi (u mnie ziemniaczana)

Beza migdałowa:
  • 3 białka
  • szczypta soli
  • 1,5 łyżeczki octu jabłkowego
  • 150 g cukru pudru
  • 80 g zmielonych migdałów

* użyłam twarogu sernikowego "Hej!" OSM Radomsko; równie mocno polecam twarożek kanapkowo-sernikowy "Mój ulubiony" z Wielunia
** jeśli sernik będzie pieczony bez bezy, można dosłodzić o 20-40 g (w zależności od preferencji)



Sam spód tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia, boki natłuścić i oprószyć mąką. Wszystkie składniki na spód wymieszać w jednym naczyniu i zagnieść na jednolitą masę. Ciastem wykleić cienko spód formy do pieczenia. Włożyć do piekarnika rozgrzanego do temperatury 180 ºC, na 10-15 minut. Wyjąć i odstawić do ostudzenia, temperaturę piekarnika zmniejszyć do 160 ºC.

Przygotować masę serową. W dużej misie zmiksować twaróg, ksylitol, konfiturę różaną i kwaśną śmietanę, krótko, tylko do połączenia składników. Dodawać po jednym jajku i żółtku, po każdym chwilę miksując. Na koniec przesiać skrobię i krótko zmiksować. Masę przelać na podpieczony spód i włożyć do piekarnika nastawionego na 160 ºC. Piec 50-60 minut, tak długo, aż powierzchnia sernika będzie wyraźnie ścięta.

Jeszcze w trakcie pieczenia sernika, przygotować bezę migdałową. Białka z dodatkiem soli ubijać do momentu aż staną się prawie maksymalnie sztywne (powinny być dobrze ubite, ale piana nie jest jeszcze na tyle sztywna, żeby całkowicie "trzymać się" miski), po czym zacząć dodawać partiami cukier, cały czas ubijając. Kiedy cały cukier wmiesza się w pianę, odłożyć mikser i łyżką, delikatnymi ruchami wmieszać ocet jabłkowy i zmielone migdały. Pianę wyłożyć na ścięty wierzch sernika po ok. 50-60 minutach pieczenia (można później, jeśli masa serowa nie jest jeszcze dostatecznie ścięta). Zmniejszyć temperaturę piekarnika do 120 ºC i piec jeszcze przez ok. 1 h (można włączyć termoobieg).

Po wyłączeniu piekarnika, wyjąć z niego sernik i pozostawić do całkowitego wystudzenia. Schładzać w lodówce przez kilka godzin, a najlepiej przez noc.



Smacznego!

Bezglutenowy sernik z bezą

Wilgotny sernik różany z bezą

Sernik różany z bezą bezglutenowy

Wilgotny sernik z różą i bezą

Bułeczki pszenno-owsiane

Bułki pszenno-owsiane

Nieskomplikowane bułeczki pasujące zarówno do słonych, jak i słodkich dodatków. Delikatne, z cienką skórką, bardzo miękkie i puszyste - długo zachowują świeżość, więc można upiec je z większej porcji i komponować z nimi pyszne śniadania nie tylko w dniu wypieku. Moim zdaniem świetnie sprawdziłyby się w roli domowych bułek hamburgerowych. Już widzę je w parze z ulubionymi wegańskimi "kotletami" z buraka i mnóstwem chrupiącej sałaty ;) Z drugiej strony bardzo smakują mi również podane z kremowym serkiem i kwaśną konfiturą. To idealne pieczywo uniwersalne, na co dzień, do wszelkich ulubionych dodatków.



Składniki (na ok. 10-12 bułek):

  • 60 g mąki owsianej lub zmielonych w młynku płatków owsianych
  • 20 g miodu
  • 20 g roztopionego masła
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 200 ml lekko ciepłego mleka 3,2%
  • 15 g świeżych drożdży (użyłam ok. 4,5 g drożdży instant)
  • 320-350 g mąki pszennej tortowej (+ trochę do podsypywania ciasta)
  • garść płatków owsianych do posypania bułek
  • roztrzepane jajko do posmarowania bułek (u mnie mleko)

W misce wymieszać mąkę owsianą, miód, płynne masło, sól i 150 ml mleka (pozostałe 50 ml należy zachować do rozpuszczenia drożdży). Odstawić do ostygnięcia.

W małym naczynku wymieszać dokładnie resztę mleka z drożdżami (niezależnie od ich rodzaju). Wlać mieszankę do wcześniej przygotowanej, ostudzonej masy i wymieszać. Przesiać na to mąkę i wyrabiać ciasto przez ok. 10 minut, aż zacznie odchodzić od dłoni. Uformować je w kulę, oprószyć mąką, włożyć do miski nakrytej ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić objętość, zajmie to średnio 1,5 h. 

Po wyrośnięciu ponownie krótko zagnieść ciasto, po czym porcjować je na 10-12 bułeczek równej wielkości. Kłaść je w odstępach na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Przykryć delikatne ściereczką i pozostawić na dodatkowe 30 minut do ponownego wyrośnięcia.

Piekarnik rozgrzać do temperatury 200 ºC (bez termoobiegu). Przed pieczeniem posmarować każdą bułeczkę jajkiem (lub mlekiem, w wypadku kryzysu lub kiedy nie można jeść jajek :) i posypać płatkami owsianymi. Piec przez ok. 14-16 minut, do zarumienienia. Studzić na kratce. przechowywać w szczelnym pojemniku.


Smacznego!

Bułki hamburgerowe pszenno-owsiane

Proste bułeczki pszenne z płatkami owsianymi

Źródło przepisu: "Cukiernia Lidla. Przepisy mistrza Pawła Małeckiego"

Ciasto leśny mech - bezglutenowe

Bezglutenowy leśny mech - ciasto ze szpinakiem

To ciasto jest tak znane i swoją estetyką bliskie mojemu sercu, że nie znajduję dla siebie usprawiedliwienia - upiekłam je zbyt późno ;) Podobnie było w sumie z kopcem kreta - każdy zna, większość lubi (w tym i ja), a upiekłam je po raz pierwszy dopiero po kilku latach prowadzenia bloga. Nie oszukuję się i wiem, że na jedno, jak i drugie ciasto znajdzie się w sieci mnóstwo przepisów, ale przygotowałam je również w wersji bezglutenowej - i mam nadzieję, że dla kogoś będzie to pomocne. Leśny mech upiekłam na bazie świeżego szpinaku, korzystając z sezonu i ciesząc się dzięki temu ładniejszą zielenią ciasta, ale mrożony też da radę. Jest on minimalnie wyczuwalny, ale o ile ktoś nie ma do niego absolutnej awersji, to jego delikatna nuta jest zupełnie nieszkodliwa dla ogólnego smaku deseru. Całość jest przede wszystkim niezbyt słodka, delikatna i wilgotna. Obowiązkowo na górze muszą znaleźć się ulubione owoce - które dodają ciastu nie tylko uroku, ale i smaku :)



Składniki (na tortownicę o śr. 24 cm):

Ciasto szpinakowe:
  • 250 g świeżego szpinaku lub 350 g mrożonego
  • 75 ml soku z cytryny
  • 120 g cukru
  • 4 jajka
  • 120 ml oleju
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 płaskiej łyżeczki sody
  • 300 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 100 g mąki kukurydzianej, 100 g owsianej i 100 g dowolnej skrobi)
  • do dekoracji: ulubione świeże owoce: np. maliny, borówki, truskawki, granat

Krem śmietankowy:
  • 200 ml śmietanki 30%
  • 250 g serka mascarpone
  • 2 łyżki cukru pudru

Szpinak umyć i odsączyć z wody, zmiksować przy pomocy blendera, dodając świeży sok z cytryny. W misce wymieszać i przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą.

W oddzielnej misie ucierać mikserem żółtka z cukrem, do momentu uzyskania jasnej, gęstej masy. Miksować dalej, wlewając strużką olej, aż do połączenia. Następnie dodawać na zmianę mąkę i zmiksowany szpinak. Na koniec w czystej misce ubić na sztywno białka z dodatkiem szczypty soli. Wmieszać je delikatnymi ruchami w ciasto szpinakowe, przelać do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia.

Piec w temperaturze 190 ºC przez ok. 50-55 minut. Przed wyjęciem z piekarnika wbić patyczek w środek ciasta, żeby sprawdzić, czy całkowicie się dopiekło. Wyjąć na kratkę i przez ok. 30 min. studzić w formie, później można zdjąć obręcz i odwinąć papier.

W czasie kiedy ciasto się studzi, przygotować krem. Mascarpone zmiksować z cukrem pudrem na gładki krem, w oddzielnej misce ubić na sztywno dobrze schłodzoną śmietankę. Połączyć wszystko i krótko miksować, do połączenia.

Całkowicie wystudzone ciasto przekroić ostrym nożem na 2 części - w ok. 3/4 jego wysokości. Cieńszy blat skruszyć do miski, duży ułożyć na paterze. Rozsmarować na nim krem, a wierzch przykryć okruchami, lekko dociskając. Schłodzić w lodówce, przed podaniem udekorować świeżymi owocami.



Smacznego!

Ciasto leśne runo ze szpinakiem

Ciasto leśny mech ze szpinakiem i bitą śmietaną

Zielone ciasto ze szpinakiem bezglutenowe

Bezglutenowe ciasto leśny mech z owocami

Ciasto leśny mech ze szpinakiem

Ciasto leśny mech bez glutenu

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): http://madameedith.com

Śmietankowa tarta z malinami, na kakaowo-kokosowym spodzie

Tarta malinowa z bitą śmietaną bezglutenowa

Tarta z owocami to zawsze niezły pomysł, kiedy zaczyna się sezon na krajowe truskawki i maliny. Ciasto na prawdziwym, ciemnym kakao, z dodatkiem wiórków kokosowych to eksperyment na który wpadłam w ostatniej chwili. Na całe szczęście udało mi się zdobyć odpowiednie składniki (wszak tradycyjnie najlepsze pomysły rodzą się w głowie w dni ustawowo wolne od pracy). Ciasto samo w sobie tak mi smakowało, że może funkcjonować jako odrębny przepis na kruche ciasteczka - jestem z niego bardzo zadowolona. Maliny szkoda mi było zapiekać (jeszcze się nimi nie nacieszyłam, mrożonki kupowane w zimie to jednak nie to), dlatego kakaowy spód wypełniłam najprostszym możliwym nadzieniem - bitą śmietaną i świeżymi owocami. Żeby nie było nudno, część śmietanki wymieszałam ze zmiksowanymi malinami i choć nie widać tego bardzo na zdjęciach, to nadzienie było dwukolorowe ;) Całość delikatna i puszysta, najważniejszym akcentem są tu kwaśne maliny na górze i mocne kakaowo-kokosowe nuty na dole.



Składniki (na formę do tarty o śr. ok. 24-26 cm):


Spód kakaowo-kokosowy:
  • 100 g masła
  • 80 g wiórków kokosowych
  • 2 duże łyżki kakao (ok. 20 g)
  • 70 g mąki owsianej *
  • 45 g mąki kukurydzianej
  • 55 g dowolnej skrobi
  • 1 jajko
  • 60 g cukru pudru

Nadzienie śmietankowo-malinowe:
  • 450 ml śmietanki 36%
  • 50 g jogurtu naturalnego
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżeczki cukru z wanilią
  • 1,5 płaskiej łyżeczki żelatyny + 50 ml wody
  • 85 g malin

* można zamiast 3 rodzajów mąki użyć samej mąki pszennej - jeśli nie potrzebujemy bezglutenowego ciasta 


Przygotować spód. Wiórki kokosowe wymieszać w misce z kakao, wszystkimi rodzajami mąki i cukrem pudrem. Do suchej mieszanki wbić jajko i dodać posiekane na małe kawałki masło. Zagniatać do uzyskania jednolitego ciasta, uformować je w kulę i włożyć do foliowego woreczka. Schładzać przez ok. 1 h w lodówce. Po tym czasie wykleić nim spód formy do tarty i piec w temperaturze 200 ºC, przez ok. 20-25 minut. Wyjąć z piekarnika i pozostawić do całkowitego wystudzenia.

W dużej misie ubić śmietankę na sztywno, pod koniec miksowania dodając cukier puder oraz cukier waniliowy i schować do lodówki. Żelatynę wsypać do małej miseczki i zalać wodą - pozostawić na kilka minut do napęcznienia. Po tym czasie podgrzać ją ostrożnie w kuchence mikrofalowej lub w garnku z gorącą wodą i mieszać, aż zupełnie się rozpuści. Nie podgrzewać dłużej niż to konieczne. Stopniowo, po łyżeczce dodawać ubitą śmietanę do płynnej żelatyny (zabieg ten obniży jej temperaturę i pomoże sprawnie połączyć żelatynę z zimną śmietanką). Na koniec wlać mieszankę do misy z ubitą śmietaną i krótko zmiksować, do połączenia. Odstawić ponownie do lodówki.

Jogurt naturalny zmiksować z malinami (mieszankę można dodatkowo przetrzeć przez sito, aby pozbyć się nasionek). Śmietankę podzielić na dwie części - jedną pozostawić białą, do drugiej wmieszać delikatnie zmiksowane maliny. Obie masy wyłożyć na całkowicie wystudzony spód. Schładzać w lodówce najlepiej kilka godzin przed podaniem. Udekorować świeżymi malinami i listkami, np. werbeny cytrynowej (na zdjęciach), melisy lub mięty.


Smacznego!

Tarta śmietankowa z malinami bez glutenu

Tarta malinowa na kakowo-kokosowym spodzie